Czy możliwa jest turystyka kulturowa w krajach dyktatorskich?

Szymon Czajkowski

Abstrakt


Coraz większa popularność turystyki i poszerzający się zasięg geograficzny podróży zachęcają do stawiania pytań na temat kolejnych destynacji. Podobne rozważania winny dotyczyć także turystyki kulturowej. Proponuję pochylić się nad tymi miejscami, w których swoboda podróżowania jest znacząco ograniczona. Pytanie dotyczy w pierwszym rzędzie Korei Północnej, uznawanej za najbardziej zamknięty kraj na świecie. Jak wiadomo, dla gości zagranicznych przyjazd do Pjongjang jest możliwy, lecz obwarowany licznymi ograniczeniami. Z drugiej strony, analizując powszechnie przyjmowane definicje turystyki kulturowej należy przyjąć, iż podróże na północ Półwyspu Koreańskiego i w miejsca podobnie rządzone i “urządzone” – wpisują się w ramy wspomnianych pojęć. Dlatego chciałbym zapytać specjalistów, czy możliwa jest turystyka kulturowa w krajach, gdzie władze nadzorują i reżyserują spotkanie turysty z kulturą i jej dziedzictwem, zwłaszcza w Korei Północnej. Czy uczestnik reżyserowanej i sterowanej przez władze w Pjongjang i podobnie funkcjonujące reżimy podróży może być nazwany turystą kulturowym? Czy narzucona mu lista miejsc i zachowań oraz jedynie słuszna interpretacja nie eliminuje jego szans na konfrontację z miejscem i jego walorami, lub nie ogranicza ich w stopniu na tyle dużym, że przekreśla ideę i istotę tej formy turystyki?

Pełny tekst:

PDF

Odniesienia

  • Obecnie brak jakichkolwiek odniesień.


Copyright (c) 2014 Szymon Czajkowski


Copyright ©  Turystyka Kulturowa 2008-2018. ISSN 1689-4642